...


Chyba będę żyć.
Nigdy nie byłam tak chora, jak przez ostatnie trzy dni. No, może ze dwa razy w życiu zdarzyła mi się ostra angina, ale zawsze to krócej trwało.
Właśnie wróciłam z łazienki. W lustro pierwszy raz od trzech dni spojrzałam. Wyglądam gwiazdorsko. Oczy Sylwestra Stallone, brzuch prawie jak Chodakowska ( tyle że bez mięśni), włosy - Bob Marley.
Nigdy więcej!


by jaskrawa
01.01.2016; 12:40
komentuj(2)

co zjawia się, gdy samo chce


Moja mama zawsze mówiła, że ja to mam szczęście.
No to ja teraz proszę to szczęście, żeby przyszło TERAZ, bo jest raczej potrzebne znowu. Po raz kolejny. Sorry, szczęście, staram się jak mogę poradzić sobie bez Ciebie, ale naprawdę Ty byś się teraz przydało jak cholera. Wierzę w Ciebie! Masz jakiś miesiąc na to, by się zjawić.

Śnieg w końcu spadł, więc uważam to za dobrą wróżbę.
by jaskrawa
07.01.2016; 12:06
komentuj(7)

down in a hole


Szukanie pracy to jedna z najbardziej frustrujących czynności w życiu.
Poczucie zawodowej wartości spada jakieś sto punktów dziennie. Jak ma nie spadać, skoro na jakieś dwadzieścia wysłanych aplikacji dostaję jedną lakoniczną mailową odpowiedź z pytaniem o dyspozycyjność? Co gorsza, gdy odpowiadam uprzejmie, potem nie dostaję już żadnej odpowiedzi, mimo że zarówno z ich maila jak i z ogłoszenia wynika, że chcą właśnie kogoś do współpracy w mniej więcej takim wymiarze, jaki proponuję. Nic z tego nie kumam!
Inna sprawa, że odpowiadam tylko na takie ogłoszenia, gdzie spełniam kryteria, a mimo to nikt się nie odzywa. Dlaczego klienci są zadowoleni z mojej tak zwanej "tfurczości", a podczas szukania pracy spotykam się ze ścianą? A raczej zimnym, wielkim murem...
Trochę idę się zabić, bo na razie mam poczucie ogromnej porażki. Czas zapierdala jak szalony i nadeszła pora wracać do normalnego życia, bo dziury budżetowej nie wypełnią moje żałosne ambicje, chcenia i zlecenia za marne pieniądze. Czuję jednak ogromny żal, bo cała ta gigantyczna przerwa w pracy na etacie miała być okazją do zmiany zawodowej ścieżki, szansą na "przebranżowienie się", rozwój i inne takie. Człowiek się naczytał tych wszystkich zasranych artykułów o ludziach, którym po prostu coś wyszło, głównie dlatego, że się nie poddali, że trwali przy tym, co lubią i potrafią robić. A nawet jeśli nie potrafią, to "jeszcze nie potrafią". A ja nie mogę i smutno mi, kurwa.
Tak, wiem, że nie powinnam narzekać. Tysiące polskich kobiet, matek, zamieniłoby się ze mną. Mam umowę, robotę niezgorszą... Tylko co z tego, skoro myśl o powrocie tam, skąd tak cholernie chciałam uciec, powoduje u mnie skręt kiszek i nieodpartą pokusę zapalenia ostatniego papierosa i rzucenia się pod pociąg?
Albo nie pod pociąg, to pewnie boli trochę. Podobno najmniej bolesna śmierć to zamarznięcie. Teraz zima, jest okazja...
Dobra, kończę, bo się rozmarzyłam, a tu trzeba do roboty wracać.

(a, nie zabiję się oczywiście, nie bójcie żaby, wiecie, że już wielokrotnie się zabiłam w wyobraźni, było fajnie, ale bez przesady :D)
by jaskrawa
20.01.2016; 11:54
komentuj(9)

the spring is my love


Kiedyś był taki kawałek trance. Straszna łupanka. Ale miało toto coś w sobie! Też tak macie, że czasem wpada Wam w ucho coś, do czego byście się nie przyznali nawet na mękach, ale ukradkiem słuchacie, gdy jesteście sami?

Ale ja nie o tym chciałam. Chciałam o tym, że już po zimie. Na podstawie ostatnich lat można stwierdzić, że w Polsce jest pięć pór roku. Wiosna, lato, jesień, mała zimka i długie pozimie.

W kwestii szczęścia nadal nic. Ale jutro jadę do Warszawic! Ktoś wyskoczy na kawę w centrumie około 14-15?


by jaskrawa
25.01.2016; 15:22
komentuj(8)

back to black


Właśnie miałam milutką pogawędkę z uber-szefową o moim powrocie do pracy. Który to już raz?
Nic nie wie, nic nie powie, umówiłyśmy się na luty, kiedy wraca z urlopu.
I tak o.
Nie jest to wszystko łatwe. Czuję się jak ktoś, kto przychodzi na przystanek i widzi, że ostatni autobus jechał tędy jakieś trzy lata temu. Więc brnę dalej na piechotę.
A wczoraj brnęłam przez wiatr aleją Jana Pawła. Matko, jaka brzydka ta Warszawa! Bywam tam średnio raz na miesiąc - dwa, ale w centrum wcale. Może to przez tę pogodę i resztki roztopionego śniegu. Ilmet nadal stoi, taki mały, oldskulowy, niedzisiejszy jakiś. Nieopodal Złote Tarasy i wielki napis "Hays". Znaczące. Nic nie czułam w sercu, idąc przez miejsca, w których byłam kiedyś codziennie. Chyba z wiekiem coraz mniej przywiązujemy się do miejsc, ludzi i zdarzeń. Sądziłam, że coś drgnie, jakaś sentymentalna nuta zagra, gdy będę przechodzić przez podziemia Centralnego. Zero. Widocznie nie kochałam nigdy mojej pracy w korpo i pewnie nie pokocham. Ale w dupie z tym, w ogóle mnie to nie boli, nie martwi, nic.
Zamieniam się w robota? Nie. Koncentruję się na tym, co po tej stronie torów. I już.

by jaskrawa
28.01.2016; 13:19
komentuj(3)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl