Zepsuł mi się ten beznadziejny telefon, który dostałam od Ti Mobjl, gdy podpisywałam z nimi cyrograf. Zatem dzisiaj jestem nieosiągalna telefoniczne. Jeśli ktoś ma sprawę, niech dzwoni do Kapitana. Jutro pewnie pójdę do ich bazy, może mi dadzą jakiś zastępczy telefon albo co.
Ti Mobajl to najgorsza sieć ever. Przez kilka miesięcy naliczali mi za usługę sieć rodzinna 25 zł zamiast 9. Ponieważ jestem uzależniona od rozmów telefonicznych i dzwonię dużo, nie zauważyłam tego. Poza tym bez mojej zgody i wiedzy kontynuowali usługę połączeń wewnątrz sieci, którą miałam kiedyś za darmo, a od jakiego czasu mam za 39,9999999999 zł. Co za fiuty. A oczywiście w salonie obiecywali, że jak się promocja skończy to poinformują smsem. Taa.... Oczywiście w regulaminie jest, że wcale nie, więc teraz mogę ich pocałować w czubek. Usługi obie częściowo pokrywają się, zatem płaciłam podwójnie.
Inna sprawa, że ze dwa miesiące temu zadzwoniła do mnie jakaś laska z ich biura obsługi klientów (czytaj - frajerów) i zaproponowała mi inną usługę - wieczory i weekendy do Ti Mobajl i na stacjonarne. Za darmo oczywiście, przez miesiąc. Obiecywała, że gdy usługa skończy się, poinformują mnie telefonicznie i/lub smsowo. Dobra. Miałam to nagrane, więc nie obawiałam się. I rzeczywiście, poinformowali smsem. Ktoś zapyta - po co mi ta usługa, skoro mam już sieć rodzinną i do tego w ogóle darmowe rozmowy? Ano - sieć rodzinna nie obejmuje telefonu mojej siostry, który milion lat temu był firmowy. Oczywiście, jeszcze zanim zawarłam z nimi umowę (niech będzie przeklęty ten dzień), pytałam w ich kanciapie w centrum handlowym, czy firmowe telefony też wchodzą w sieć rodzinną. Tak, tak - odpedział mi jakiś młokos - wszystkie numery w sieci! Po podpisaniu umowy, gdy próbowałam sobie numer siostry podpiąć do sieci - gówno. Do sieci podpięłam zatem tylko mamę i ciocię, z którą co prawda nie gadam zbyt często, ale gada z nią matka, więc niech se gadają do woli.
Tak więc - gdy zaoferowali mi wieczory i weekendy za darmo, pomyślałam, że może to pozwoli mi na darmowe rozmowy z sio, przez miesiąc. Ciekawe jest to, że z usługi tej wcale nie korzystałam, myśląc, że korzystam. Priorytet w naliczaniu i tak miała usługa dzwonienia bez ograniczeń wewnątrz sieci (za którą płaciłam te cztery dychy). Dziwne, że laska, proponując mi kolejną, w znacznym stopniu pokrywającą się usługę, nie wspomniała o tym.
Mniejsza. Minął miesiąc i dostałam smsa, że wieczory i weekendy się skończyły i teraz kosztuje mnie to 9 zybla. Myślę se - spoko. Za rozmowy w sieci rodzinnej - czyli moje z mamą i mamy z ciocią płacę 9 zł, za rozmowy z sio też mogę płacić 9. Razem 18 zł za naprawdę miliony minut, które z nimi przegadam. Nie tak źle.
Jednak gdy przyszedł kolejny, wysoki rachunek telefoniczny, wkurzyłam się i zadzwoniłam, bo pomyślałam, że być może usługa wieczory i weekendy jednak wygasła i wyłączyła się automatycznie po miesiącu promocji? I wcale nie płacę za nią 9 zł, tylko podliczyli mnie za wszystkie rozmowy z sio?
Co się okazało?
Okazało się, co następuje:
- Usługa free wieczory i weekendy jest włączona i wykorzystałam w niej jedna minutę.
- Mam włączoną usługę z cztery dychy, o której nie wiedziałam, że w ogóle jest.
- Mój telefon na bieżąco aktualizuje strony internetowe, na które wchodziłam, co znacznie zwiększa ilość danych - oczywiście każde 100mb czy czegoś tam zżera mi moje abonamentowe minuty. O tym nie wiedziałam, ale to mea culpa. Myślałam, że to się liczy tak, że za każde 100 mb jest 10 groszy, a ja wcale tak często nie korzystam. Jak sobie kiedyś przekalkulowałam, wyszło na to, że faktycznie nabijam sobie może z 5 zł za net. Okazało się, że znacznie więcej, bo te jebane telefony znacznie więcej ściągają, robiąc to nawet po wyjściu z przeglądarki.
- Każdy sms zżera mi jedną minutę na rozmowy. Kurwa! Jak to możliwe? Przyzwyczaiłam się do orangowego naliczania, gdzie miałam smsy za grosza czy jakoś tam, a może miałam osobny pakiet... Nie wiem, dość powiedzieć, że tam mogłam wysłać w chuj smsów i nie miało to większego znaczenia.
- Za rodzinę płacę 25, a nie 9.
Miła pani wyłączyła mi usługę dzwonienia do wszystkich w Ti za cztery dychy. Dzięki czemu moje płacenie 9 zł za wieczory i weekendy ma teraz sens. Dała mi jakiś tam pakiet smsów za parę złotych, net za 9 (tu mnie chuj strzela, bo ja wcale nie musiałabym tego netu używać za aż tyle, no ale okazuje się, że automatycznego ściągania danych w telefonie nie wyłączę... co za skandal!). A z tą przepłacaną rodziną to była ich pomyłka i jestem teraz stówę do przodu za kilka miesięcy, co wyrównają mi w następnej fakturze.
Gdy za półtora roku zaczną do mnie dzwonić i pytać, czy chcę przedłużyć umowę, to powiem im, żeby spierdalali.
by jaskrawa
02.01.2012; 23:05
komentuj(9)

wojna znowu


Od czasu do czasu śni mi się wojna. Zawsze jestem po stronie ludności uciskanej przez germańskiego oprawcę. Ostatnio zostaliśmy przesiedleni i musieliśmy sobie radzić w jakichś zrujnowanych domach, które nam przydzielono.

Ja chyba naprawdę wierzę w reinkarnację i to, że naprawdę to przeżyłam. To się śni zbyt często!
by jaskrawa
04.01.2012; 16:47
komentuj(1)


Nad morzem. Idziemy sobie z kumpelą z roboty, Kamilą. Dobra koleżanka, równa taka, konie można by z nią kraść. Spotykamy znajomą mi dziewczynę.
- Cześć! - mówię serdecznym tonem.
- Cześć... - dziewczyna odpowiada mi nieco zaskoczona.
Kamila odwraca się w moją stronę z dezaprobatą.
- Zadajesz się z Wodnymi Ludźmi?! - pyta z niesmakiem - Przecież oni śmierdzą! Zobacz, co ona ma na sobie! - Kamila krzywi się wyraźnie oburzona.
- Tak, zadaję się, oczywiście! To, co mówisz, to nieprawda! Jak możesz być tak nietolerancyjna? - odpowiadam spokojnie. Podchodzę do dziewczyny, zagaduję demonstrując swoją sympatię do niej, żeby utrzeć Kamili nosa.
- Co słychać? Dawno się nie widziałyśmy. Może spotkamy się jutro?
Dziewczyna jest wyraźnie zaskoczona. Ledwo się znamy, nie pamiętam nawet jej imienia.
- Chcesz się ze mną spotkać? - pyta nieśmiało.
- Jasne, czemu nie? Może jutro? Bardzo lubię Wodnych Ludzi, nie mam nic przeciwko wam! Nie wierzę w te mity o was.
Kamila odchodzi nie czekając na mnie, wyraźnie zdegustowana.

Tu sen się kończy.

Skąd się to, kurde, bierze w moim mózgu?
by jaskrawa
09.01.2012; 21:24
komentuj(12)

SBBW


Śniło mi się, że w pracy awansowałam na Szefa Biura Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
by jaskrawa
12.01.2012; 10:09
komentuj(4)

coś


Coś mi się chce. Malować? Pisać? Rysować? Niestety muszę powiedzieć, że wszystko mi jedno, co jest dowodem na to, że żadna z tych czynności nie jest moją pasją, chociaż chciałabym, aby chociaż jedna była. No trudno. Nie mam czasu, a gdy już mam trochę, to leżę bykiem, bo jestem przewałkowana przez dziecko. Gdyby jeszcze można było się z tym dzieckiem jakoś sensownie bawić. Lalkami, klockami. Rysować, malować, robić ludziki z kasztanów, urządzać teatrzyk, iść do kina na Króla Lwa Dwieście Drugiego, lepić bałwana, oglądać ptaki w parku, wymyślać imiona drzewom, bawić się w chowanego, czytać książeczki, piec ciasteczka, robić wycinanki, wymyślać bajki, pluć i łapać... Ale nie można. Za wcześnie. Teraz jest w koło Macieju - zabawka - grzechotka - grzechotka - zabawka - nudzi się? nosimy - gadamy do siebie - stoimy przy oknie - jemy - czworakujemy - spacer - ubieranie - rozbieranie - pieluszka - zabawka - grzechotka - gra? przekręca się? ojej... No nic, nie mogę narzekać. I tak jest dobrze, bo dziecko mam raczej grzeczne. Śpi tylko cholernie mało.
Postanawiam sobie, że gdy tylko będzie na tyle duża, by tatuś mógł zabrać ją gdzieś na cały dzień, to wyciągnę te farby, co je byłam od Mareckiego dostałam i namaluję to, co mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu.
A potem napiszę z pięć stron mojej książki!
Albo nawet dziesięć. Może nawet dziesięć...

by jaskrawa
14.01.2012; 22:27
komentuj(10)

katarek w małym nosku


Maleństwo ma katar. Siorbie nosem, nic wyciągnąć sobie z niego nie pozwala. Dziś spałam może godzinę, może nie.
Wiele bym oddała, by ten katar przeszedł na mnie, a ją zostawił w spokoju. Katar jest straszny, nienawidzę go. Ale teraz wzięłabym nawet najcięższy, dwutygodniowy katar, taki z lejącą się z nosa toksyczną wodą, która rani skórę pod nosem, aż ta zaczyna pękać, mimo smarowania kremem. Byle tylko Maryś mogła sobie spać spokojnie, oddychać spokojnie... Najgorsze jest to, że ona nic nie rozumie, nie wie, czemu jej nosek nie działa tak, jak powinien, patrzy na mnie smutno, z wyrzutem.
No ale nic, parę dni i przejdzie. Przetrwać.
by jaskrawa
18.01.2012; 12:11
komentuj(1)

imiona


Agatka szuka (chociaż chyba znalazła...) imienia dla córeczki. Dlatego znów zainteresowała mnie ta tematyka.
Na stronie gorny.edu.pl można znaleźć listę imion nadawanych warszawskim dzieciom od lipca 2004.
I co?
W ubiegłym roku ktoś dał córeczce na imię Mrówka. Była malutka jak Mrówka? Synkowi - Elvis...
W 2010 również jeden Elvis... Cóż, Elvis wiecznie żywy.
2009 przyniósł wyczekanego przez rodziców Belzebuba, a 2008 Barabasza. Jacyś rodzice postanowili unieszczęśliwić swoją córkę imieniem Niunia. Milusio. W tym samym roku na świat przyszło też dziecię płci żeńskiej o imieniu Guantanamera. Spoko. Jak to zdrobnić? Guania? Gusia? Ja mówiłabym Gośka i już. 2007 kompletna nuda.
2006. Jak bardzo trzeba kochać komiksy, aby nazwać syna Thorgal? Może w 2012 będzie wysyp Nergalów... Sądzę, że brzmi równie uroczo.
2005 znowu Elvis. Kurczę, ciekawe czy ta trójka się spotka w szkole. Mogliby założyć zespół punkowy - Elvis Is Not Dead albo coś w tym rodzaju. Nie wiem, czy powinnam o tym imieniu w ogóle wspominać, bo niedługo będzie uchodziło za popularne i nikt nie będzie zszokowany.
Nie wspominam o Dżesikach i Brajanach, bo szkoda słów.
O dziwnych imionach w stylu Torkil (2004) również nie, bo może ich rodzice są z zagramanicy i to imię wcale nie jest ich głupim pomysłem.
by jaskrawa
19.01.2012; 15:11
komentuj(13)

siada


Siedzi już od dwóch miesięcy, a dzisiaj nauczyła się siadać! Teraz trenuje w łóżeczku i już wychodzi jej raz za razem.
Chyba też dziś odkryła, jak świetną zabawą może być zrzucanie grzechotki na podłogę. Wcześniej upuszczała je świadomie, owszem, gdy chciała wziąć jakąś inną, ale dziś wyraźnie zaczęła bawić się w upuszczanie i słuchanie, jak grzechotka głośno hałasuje, spadając. I śmieje się z tego głośno.
I uwielbia tę piosenkę. Za każdym razem, gdy słyszy początek, banan na ryjku.

Nancy Sinatra - Two Shots Of Happy, One Shot Of Sad

by jaskrawa
21.01.2012; 22:06
komentuj(7)

taka mała dziewczynka...


Cały dzień myślę o tej porwanej dziewczynce. Nie mogę przestać, nie mogę wyobrazić sobie, jak ogromne cierpienie przeżywa jej mama. Łzy napływają mi pod powieki...
Wrócić do pustego domu, oglądać puste łóżeczko, patrzeć na ubranka suszące się gdzieś może w łazience... To niewiarygodne. Jak można być tak podłym człowiekiem i zrobić coś takiego? Straszne, straszne, straszne. Chce mi się płakać, modlić, ale nie wiem do kogo.
by jaskrawa
25.01.2012; 21:56
komentuj(0)

carrot cake


Już drugi raz upiekłam ciasto (poprzednio było z jabłkami, teraz marchewkowe) w związku z tym, że zaprosiłam do nas mojego dawno nie widzianego kuzyna z rodziną. I już drugi raz kuzynek się odwołał, bo coś tam. Chciał wpaść w weekend, ale z kolei nas nie ma i tak się usiłujemy spotkać od miesiąca.
Trudno, całe zajebiste ciasto marchewkowe z cream cheese na wierzchu jest dla nas! Jakoś to zniesiemy...
by jaskrawa
27.01.2012; 09:59
komentuj(3)


Ciasto zjedzone. Dziś rano wciągnęłam ostatni kawałek. Sprytnie pozbyłam się też resztek dwóch innych ciast, które w weekend spakowała nam "teściowa" - zaprosiłam sąsiadkę. Niestety sąsiadka była jeszcze sprytniejsza i w podzięce za opiekę nad jej synkiem przyniosła mi pudełko merci. Szlag by to! Jeśli nie uczynię jakiegoś twardego i nieugiętego, jak skała i granit, i zimne żelazo, postanowienia poprawy, to cukier mnie wykończy. To idiotyczne. Słodzę, kurwa, herbatę z pokrzywy melasą, po to, by za chwilę zeżreć pół pudełka czekoladek z lidla.
Nie! Nie! Nie! Jutro ANI GRAMA cukru. Nażrę się daktyli.
by jaskrawa
30.01.2012; 22:43
komentuj(12)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl