Wydawało się, że to drogo i nie dla nas, ale po podliczeniu kosztów wychodzi, że (może) wcale nie drożej, niż w poprzedniej -landii. W nawiasie piszę "może", bo tak naprawdę to cholera wie, co tam będzie i za ile.
Mamy zatem już pewnie dziewięćdziesięcioprocentowy plan wakacyjny i niewiele rzeczy na świecie mnie teraz powstrzyma. Też tak macie? Jeśli się człowiek natęża i natęża, to nic, a nagle pstryk i jest.
Miał być Nepal, ale terminy nie pasują, bo tam to między majem a październikiem nie ma co się pojawiać. Alternatywą była Mongolia, ale jakoś nie wydało mi się to do końca dobre. No bo co my w tej Mongolii? Wynajmiemy sobie dżipa i będziemy jeździć od jednej jurty do drugiej? To mogłaby być podróż życia, ale nie czuję tego w tym momencie, tak jak parcia na następną -landię.
Jeszcze pojawiła się Kanada, ale pewnie wyszłoby zajebiście drogo, bo co z tego, że polecimy? Za duża skala, za duże odległości, nie będziemy przecież siedzieć w jednym mieście, jakoś tak nie wypada poza tym - lecieć do Kanady i zobaczyć np. jeden park narodowy (czy cokolwiek oni tam mają, dla mnie Kanada kojarzy się z Jednym Wielkim Parkiem Narodowym, górami i Niebezpieczną Zatoką). Ja chyba w poprzednim wcieleniu byłam japońskim turystą. Muszę dotknąć i zobaczyć wszędzie, cyknąć zdjęcie i jazda dalej, więcej, moje, moje, moje!
Do końca życia będę żałować, że będąc w Stanach nie kopsnęłam się na Alaskę. W ogóle w tamtym czasie mojego życia nie miałam zbyt dużo mózgu i całą zarobioną w pocie czoła kasę wolałam przepić w Albionie a potem kupić sobie trochę kolorowych t-shirtów i kilka par spodni (które w większości już dawno poszły na śmietnik, bo w Stanach byłam grubasem, zgodnie z tą zasadą o wronach i krakaniu jak one).
Tak czy owak - w tym roku jedziemy na Islandię, zobaczyć te wszystkie zajebiste wulkany, błękitne laguny, wiatr, ocean, fiordy, gejzery, bezdrzewia i żużel.
Obym dożyła! Życie jest jednak piękne.
Name:

Komentarze:

27.02.2010, 20:49 :: 94.254.212.32
jaskrawa
orajt

27.02.2010, 09:59 :: 89.25.159.178
ri
ach ten żużel ;)

27.02.2010, 00:08 :: 94.75.121.55
kamyk
Odwiedziłabyś, czy coś, bo samotnie mi jakoś ostatnio :/

25.02.2010, 22:08 :: 188.33.102.1
jaskrawa
adres znam :D

25.02.2010, 14:28 :: 194.181.95.222
agatka
Buuu, a nas będzie stać zapewne na spacer po naszym nowym (mam nadzieję...) mieszkaniu :P
To chociaż zdjęcia obejrzymy i pocztówkę dostaniemy...

22.02.2010, 20:32 :: 193.151.113.84
sq
a ja do Augustowa w Łodzi :(

22.02.2010, 20:22 :: 89.75.152.177
bluemauritius
:D:D:D
dobra, jakoś się z tym pogodziłem :)))
ja se pojadę do szwajcarii. kaszubskiej :P

22.02.2010, 18:01 :: 188.33.54.98
jaskrawa
well... to znaczy jeszcze w poprzednim życiu, w sensie, w pokoleniu babci, bo w poprzednim byłam oczywiście japońskim turystą!

22.02.2010, 17:58 :: 188.33.54.98
jaskrawa
kamyk, jasne, że pamiętam, do tej pory umieram ze śmiechu :)
sq - widzisz mnie tam? ja też się tam widzę, w ogóle chyba w poprzednim życiu mieszkałam w Skandynawii, nawet mi został kompletny brak pigmentu.
donpepego - dziękuję pięknie :)

22.02.2010, 17:47 :: 94.75.121.55
kamyk
jak to było wg Blue? ... że nie fair, bo wszystko już tam zobaczycie? pamiętasz? ;D

22.02.2010, 12:43 :: 193.151.113.84
sq
ale fajnie! jakoś Cię tam widzę :)
a ja zgodnie z Zasadą Wrony - jestem dziś łódzkim przemysłowcem, któremu splajtowała fabryka, ale który już wziął kredyt na inną :)

22.02.2010, 10:15 :: 192.109.140.33
donpepego
życie jest piękne - i trzymam kciuki za powodzenie islandzkich wojaży.