Wiedziałam, że tak będzie. Pożarłam się z "teściową".
Zabawne, zawsze myślałam, że jedną moich cech jest bezkonfliktowość.
No ale cóż, myślę, że nawet mistrza zen trafiłby w końcu szlag, gdyby od lat musiał wysłuchiwać cudzych pouczeń (niemal od progu, Kapitan jeszcze nie zdążył manatków poprzynosić z samochodu, a ja już usłyszałam jakieś dwa tysiące razy słowo "musisz" oraz "nie możesz"), w dodatku bez szans na jakąkolwiek dyskusję (moje słowa obronne lecą gdzieś w ścianę, przecież baba, która "dwoje dzieci wychowała" nie przyjmuje już nowych danych, a oczywiście o dziecko poszło, jak zwykle koszmarnie przeze mnie zaniedbywane i olewane, cud dosłownie, że to dziecko jeszcze dycha, już dawno opieka społeczna powinna się tu zjawić).
Najgorsze, że zamiast skruchy i wstydu, że dałam się wciągnąć w tę serialową scenkę (chociaż przyznam, że nie powiedziałam nic, czego mogłabym się wstydzić, nikogo nie obraziłam ani nie obrzuciłam inwektywami, mówiłam, co myślę, ot co), czuję ulgę. Ogromną jak wielkie czekoladowe lody.

Słowo dnia: Zajebiście.
Name:

Komentarze:

14.07.2014, 21:42 :: 31.174.101.156
jaskrawa
a, to prawda. przed dziećmi z "teściową" było zupełnie spoko. aż się dziwiłam, myślałam sobie, że ta "teściowa" w porównaniu do poprzedniej jest super.

a potem pojawia się WNUSIO/WNUSIA (w mniemaniu teściowej - wspólna "własność") i zaczyna się jazda bez trzymanki...

14.07.2014, 11:15 :: 158.66.1.37
agatka
eli, o ile mi wiadomo, to nie była kwestia jednorazowego nadepnięcia na coś ;)
No i jeszcze co do: "moja niedoszła teściowa była wyjątkiem" - to się często zmienia dopiero, gdy zjawiają się wnuki - teściowym jakoś rogi wtedy rosną. Choć, oddam sprawiedliwość, mojej to nie dotyczy (u mnie tę fukcję przejął teść).

13.07.2014, 09:42 :: 89.167.58.140
eli
Spróbuj wytłumaczyć sobie jej zachowanie, może ktoś jej akurat na coś nadepnął? Fajnym babkom też się zbiera, a potem ktokolwiek by się nie nawinął, dostanie mu się rykoszetem. Zołzowatość teściowych to zasada "starszy zawsze wie lepiej" i "znaj swoje miejsce, mała", trzeba dbać o pozycję w stadzie :) Chociaż nie bardzo mogę to powiedzieć z doświadczenia, bo moja niedoszła teściowa była wyjątkiem...

13.07.2014, 07:37 :: 188.33.2.220
jaskrawa
dzięki Wam za słowa otuchy.
dominik, może, ale nie liczę na to. już wcześniej bardzo grzecznie prosiłam, by nie traktowała mnie jak licealistki. i to nie raz. nie pomogło.
najsmutniejsze jest to, że to w sumie fajna kobita, poza ględzeniem. nie raz przegadałam z nią pół nocy, serio. gdy odrywamy się od linii "musisz-nie możesz", a płyniemy w stronę rozmaitych refleksji, patrzenia na świat, gdy opowiada mi o swojej młodości (ciekawe czasy, mnie zawsze interesowały przeżycia i doświadczenia pokolenia naszych matek) to jest fajnie. a potem znowu atak na mnie i wręcz oburzenie - jak ja mogę tak strasznie własne dzieci traktować. przykro mi, bo gdyby to było głupie babsko bez cienia wrażliwości i rozumu, po prostu zerwałabym kontakt i po sprawie. a tak to ani tak ani siak :/

13.07.2014, 01:13 :: 95.49.46.135
takijeden
To musiało prędzej czy później pęknąć i- cholera wie- może się jednak trochę opamięta. W każdym razie, zgadzam się z przedmówczyniami- dobrze zrobiłaś!

12.07.2014, 23:24 :: ownlog.com
frotka-w-ultraviolecie
przy "musisz" ja zawsze nie mogę
przy "nie możesz" ja zawsze muszę
taki charakter
choćby nie wiem ile teściowych ;-)
a moja bezkonfliktowość (bo również się za taką osobę uważam) jakoś tak
... blednie

12.07.2014, 20:14 :: 89.66.7.204
agatka
Bardzo, bardzo dobrze zrobiłaś. Nie da się sytuacji konfliktowych unikac, to w końcu pęka.