Przyszłam dzisiaj z pracy do domu prawie o 1 w nocy. Kurwa, do wpół do pierwszej siedziałam w pracy, a potem wróciłam do domu taksówką. 15,5 godziny. Prawie dwie zmiany. W zasadzie dwie, bo przerw prawie nie robię.
Chcę odpocząć, a nie mogę, nie mogę spać, bo w głowie mam te wszystkie tabelki, umowy, zlecenia w systemie, zestawienia, zamówienia i te inne dziady.
Jak sobie policzyłam - jeszcze dwa razy zostanę nieco dłużej - tak do 20, 21 i mam pełen tydzień nadgodzin natrzaskany z grudnia i stycznia.
Sen, marzenie: Jutro wychodzę o 17 tej. Boże, tak bym chciała nic nie robić, od tygodnia tylko pracuję.

Name:

Komentarze:

09.01.2010, 01:20 :: 109.243.57.8
jaskrawa
dzięki.
właśnie wróciłam, kurwa.
no chore, ale przecież nie robię tego charytatywnie. każdą godzinę odbiorę sobie leżąc bykiem.
po dzisiaj mam tydzień do odebrania. mogę się tylko cieszyć, że nie muszę iść tam jutro, jak niektórzy.
myślę sobie, że może to nic takiego, teraz jest gorąco, to się siedzi po godzinach, minie ten najgorszy czas, będzie więcej luzu. ludzie już tak mają w pracy.
chociaż ja oczywiście w ten luz to nie bardzo wierzę, bo doskonale widzę, że się nie zanosi nawet na normalność.
cóż, chyba pora przestawić się na tryb "naprawdę mam to w dupie" i rzeczywiście mieć w dupie, nie przejmując się, że ludzie czekają na dokumenty, klienci na ludzi etc.

09.01.2010, 00:53 :: 89.75.152.177
bluemauritius
to jakieś chore jest... kondolencje :(