Z niecierpliwością czekam na takie spotkania, co do których niesposób przewidzieć mojej na nie reakcji. Nie wiem nawet czy ono w ogóle nastąpi. A jeśli nastąpi - czy będzie uderzeniem w żołądek? A może niczym nie będzie. To już w ten weekend. Wyjdę pewnie po niego na dworzec. W głowie znowu układają mi się plany, żeby powiedzieć mu wszystko, powiedzieć : "słuchaj, Ty i ja, nie widzisz?" Ale możliwe że On wcale nie widzi. I znowu usiądziemy obok siebie jako nawet nie przyjaciele, ale już nie znajomi. Coś nienazwanego znowu będzie między nami. I znowu nie powiem nic, zgodzę się z jego milczacym postanowieniem niezmieniania niczego. Bo tacy jak on mają rację. Cholerną rację. Że nawet nie widzą tego Ty i ja.


Właśnie dzwoniła koleżanka, umowiłyśmy się na korki z hiszpańskiego. Brawo Ja. Jestem spłukana oczywiście, ale i tak się umówiłam...
Name:

Komentarze: